Jesteś tutaj

Strona główna

Decyzja 17.02 2014

Minęły prawie cztery miesiące od kiedy Ulysses dotarł do Tajlandii, dużo to i mało.  Trochę zobaczyłem  i poznałem  kilku fajnych ludzi. Tajlandia jest  piękna  szczególnie z pokładu  jachtu dzięki któremu nie ginie się w tłumie turystów i można pobyć dłużej w miejscach pięknych  z jednoczesnym dostępem do systemu chodzenia czyli wody. Tajowie są uśmiechniętymi  i uczynnymi ludźmi, kuchnia doskonała ale Tajlandia nie stała się moją miłością tak jak San Blas, Luiziady czy Filipiny, po prostu jest nadto komercyjna. Dla wielu żeglarzy Tajlandia jest miejscem docelowym, dla mnie niestety nie, chociaż niczego mi tu nie brakowało. Żeglarsko trochę za mało wiatru ale pływanie po niezafalowanej  wodzie ma swój urok. Odwiedziło mnie kilku przyjaciół dzięki, którym przetrwałem. Był Piotr Gąsowski z ekipą, Grzegorz Michniewski, Andrzej Mikołajski, Jacek Porada, Krzych Żurawinski, no i najważniejsza osoba mój Ojciec. Dzięki nim przetrwałem ekonomicznie. Liczyłem, że uda mi się trochę zarobić  na dalszą podróż organizując dzienne przejażdżki ale niezupełnie się to udało. Kłopoty komunikacyjne z Tajami, którzy słabo mówią po angielsku  plus upały  spowodowały, że nie osiągnąłem specjalnych rezultatów. Raz Julian z Tropical Bird podesłał mi Dawida Linde, później Leszek Limeryk grupę z Wrocławia  i to na tyle.  Nędza.  A Ulysses ma potrzeby : awaria windy kotwicznej, złamane skrzydło od turbiny wiatrowej no i mój sztandarowy żagiel,,Rotary Szczecin”(reacher 90m2) szlag a właściwie słońce go trafiło bowiem  rozdarł się bezpowrotnie. Logo zachowałem, poczekam na lepszy czas kiedy będę mógł go odtworzyć.  Morze Andamańskie jest  sympatycznym akwenem doskonałym dla relaksowego żeglarstwa  ale mnie, znowu goni. Znudziła mnie żegluga kabotażowa, potrzebuję dwóch tygodni na Oceanie , który jest lekarstwem dla duszy. Po prostu Ocean jest Medytacją, pozwala być tylko tu i teraz. Ostatni okres sam sobie uczyniłem trudnym, bo zawisłem  w próżni nie mogąc podjąć decyzji  jaką drogą  wracać i dodatkowo  nie chciałem sam płynąć. Znalezienie załogi mimo ogłoszeń nie jest proste, deklaratywnie wszyscy chcą pływać  ale nie mogą. Wreszcie 3 lutego na pokład wszedł, ktoś  kto chce i może – Tima Atroszczenko  z Mińska.  Nie męczył mnie głupimi pytaniami  jak większość kandydatów na załogę aby po ognistej wymianie maili stwierdzić, że niestety teraz nie ale za dwa lata na pewno. Chciał, zaryzykował, przyjechał do Chalong  i został. Tima musi  wracać w kwietniu na Białoruś jest bowiem kierownikiem  projektu ,,Droga do Morza”, którego celem  jest zakup jachtu i pierwsza  białoruska  wyprawa  dookoła świata. Jest więc załoga, która ma dość czasu na przejście do Europy przez Morze Czerwone a nie ma chętnych dookoła Afryki. Decyzja stała się oczywista, płyniemy trasa Wagnera. Cieszę się na powrót do domu  bo to już najwyższy czas. Tima nie ma pieniędzy ale ma pomysły, poprzez Facebooka zorganizował  dzienne rejsy z Rosjanami  i Białorusinami a później prawem serii  woziłem  ekipę z moich rodzinnych stron -  Leszna . Tomek Kaczmarek  namówił moich krajan na żeglowanie  dzięki czemu powrót zaczął być realny.  W żeglarstwie,, niezbędna” jest  jednak jakaś próba charakteru czyli tzw. ,,chujowizna” tym razem była to winda kotwiczna, która straciła uciąg.  3dni babrania się z windą nic nie dały:  silnik, solenoid, kable, prąd i sama winda wydają się w porządku ale kotwicy nie podnosi. Na Ulyssesie kotwica ma 30 kg a łańcuch 120m i waży 250kg, jak to podnosić ręcznie? Czyli ,,fachowiec” i  koszty.  Cieszę się , że jest ze mną Tima gdyż  dobrze się rozumiemy  i on też chce do domu. Póki co stoimy w Krabi River Marina, która stała się docelowym miejscem Wojtka  Olczyka  i jego katamaran Sinuan, który już 2 lata w tym upale remontuje co jest strasznie wyczerpujące. Klarujemy jacht, naprawiamy co do naprawienia w tempie stosownym do temperatury 33 stopnie w cieniu. Tima w międzyczasie próbuje znaleźć jakiś turystów abyśmy nie płynęli do Arabów z pustymi kieszeniami.

16.02.2013 wypływamy z Krabi na Phuket w powiększonym składzie, dołączył Wołodia Rezvov z Dniepropietrowska. Inżynier wracający do domu z kontraktu w Malezji. Młodość zapanowała na pokładzie, chłopaki muszą się uczyć żeglarstwa, ale to lepiej, bowiem pływali ze mną tacy, którzy ze dwa razy popłynęli na Bornholm a mieli moralną siłę aby pouczać kapitana, który od czterech  lat jest w podróży dookoła świata w wodzie i przepłynął 30000mil.  Załoga  Słowiańska!  Białorusin, Ukrainiec, Polak a ma dołączyć jeszcze Aleksiej z Moskwy. Ciekawe jak Słowianie poradzą sobie z Piratami Somalijskimi?  W ostatnim czasie sytuacja uspokoiła się ale ryzyko pozostaje.

 

 


Dołącz do załogi!!

Dołącz do ZałogiRejs śladami Wagnera
To nie tylko sposób uczczenia pamięci pierwszego Polaka, który opłynął świat. Ten rejs to także okazja do spełnienia marzeń o wielkiej przygodzie, okazja do poznania nowych ludzi i samego siebie.
Być może zrobiłeś już w życiu wszystko czego chciałeś, ale jeśli ciągle czujesz głód nowych przeżyć.
dołącz do nas!!

 


Śladami Wagnera i jego Zjaw
Artykuł opisujące wrażenia z rejsu na www.pearlharbor.pl

 

 

 

 

PRAXIS FÜR ANÄSTHESIOLOGIE & AMBULANTES OPERIEREN * SPEZIELLE SCHMERZTHERAPIE & AKUPUNKTUR