Jesteś tutaj

Strona główna

Cartagena i co dalej?

Dobre pytanie ale odpowiedzi brak, miasto piękne ale żeglarza zdanego na siebie zawsze
gnębi brak perspektywy finansowej, kabestan plus parę innych napraw, a żadna nie kosztowała mniej niż 1000 USD, zbliżyły mnie do granicy płynności finansowej, ale nie pływalnosci, na szczęście.
W Cartagenie jest" LUKA" Tomka i Beaty Lewandowskiech," YOUYOU" Mikołaja Westrycha, a na pokładzie mam Mirka Siemiątkowskiego, czyli nie jestem sam, jest więc dobrze!
I faktycznie jest sposób aby zarobić: backpakersi (plecakowcy), którzy chcą się dostać z Kolumbii do Panamy i w odwrotnym kierunku, bowiem nie ma drogi lądowej - jest dżungla. Pozostaje  samolot lub jacht. Droga wodna jest o tyle ciekawa, że pozwala zobaczyć archipelag San Blass, absolutny cud natury.
Rejs trwa 5 dni, a po drodze zwiedzanie San Blass, w sumie do przepłynięcia jest 260 Mm. Przy czym z Cartageny do Portobello z wiatrem a z powrotem pod pasat o sile 5-6B co bywa wyzwaniem dla jachtu i załogi.
To dobry sposób na odrobienie zaległości finansowych . 
Tomek, który po rejsie dookoła świata pływa tu kilka lat, wtajemnicza mnie w arkana
fachu przewoźnika i wygląda to obiecująco. Pewnie stworzymy Polską Linię .
Zanim zdążyłem zebrać załogę zadzwonił do mnie Piotr Gąsowski mówiąc, że wybiera się do Ameryki Środkowej aby jak co roku odpocząć po trudach kolejnej edycji" Tańca z Gwiazdami". Dość łatwo dał się przekonać, że San Blass trzeba zobaczyć i nie ma lepszej okazji, jak teraz na" Ulyssesie". Mam więc fuksa - głupi ma szczęście ale co drugi...
Ktoś taki jak Piotr z jego talentem do opowiadań to gwarancja niezwykle udanego rejsu, a do tego zabrał ze sobą Artura Kałużnego, z kórym stanowili niesamowity duet- jeżeli chodzi o dowcipy, żarty i opowieści o życiu. Czego więcej trzeba?
 
 
 
 
 
Szybko zaadoptowali się do warunków jachtowych i 14 grudnia opuszczamy Cartagenę kierując się na San Blass. Wychodzimy na noc, tak, aby za dwa dni rano wpłynąć za rafę i znaleźć się w Raju. I tak się stało. Jest to jedno z niewielu miejsc na świecie, które nie może rozczarować. Piaszczyste wysepki porośnięte palmami, kryształowa woda to archetyp wyobrażeń o raju.Indianie Kuna są niezwykle sympatyczni, co stwarza niepowtarzalną atmosferę. Wysp jest około 350, na większych mieszka nawet 2 tysiące Indian,
na innych jedna lub kilka rodzin. Między wyspami poruszają się na dłubankach z żaglem rozprzowym lub tylko wiosłem, a czasam Yamachą. Zawsze usmiechnięci i życzliwi a przecież nie ma lekko...(-:
San Blass jest zdecydowanie najładniejszym miejscem jakie do pory widziałem.
Co jedzą? To tajemnica, bo gdy się chce od nich kupić ryby to nigdy ich nie mają...
Woda jak kryształ ale z rybami chyba rzeczywiście krucho, bo na rafie nie za dużo ich widać.
Hodują kurczaki czasami prosięta, a świniobicie jest wydarzeniem.
Aby zobaczyć to jeszcze w stanie zbliżonym do pierwotnego trzeba się spieszyć ,bo gdy na Porvenir skończą w przyszłym roku lotnisko to wiele się zmieni.
Żeglarz musi też zajrzeć do baru, ale zdziwienie było wielkie gdy obsługujący Indianin, zagadnął nas po rosyjsku. Cóż nasi są wszędzie.
Julio skończył studia w Moskwie, wrócił do domu i barmani. Była okazja przypomnieć sobie język rosyjski, a przy okazji okazło się, że Piotr płynnie mówi po rosyjsku, zdecydowanie lepiej od Kapitana.
Towarzysko rejs przebiegał zgodnie z przewidywaniem, znaczy przewietrzone zostały wszystkie najważniejsze problematy życiowe, ustalone stanowiska i zakreślone nieprzekraczalne granice. W wielu tematach panowała niezwykła zgodność dzięki czemu każdy z naszej czwórki otrzymał solidne potwierdzenie swoich poglądów na życie.
Moralny kręgosłup kapitana został wzmocniony.
Wszystko co dobre się kończy, ale jak mawia mój syn nie warto się martwić, że się skończyło
ale trzeba się cieszyć, że się odbyło.
22.12.2012 na rynku w Portobello dwoma pożegnalnymi piwami zakończyliśmy ten niezwykle piękny rejs. Chłopaki pojechali do Panamy na samolot powrotny, a ja z Mirkiem rozpoczęliśmy przgotowania do powrotu do Cartageny, gdyż w dniu przyjazdu w barze u Kapitana Jacka koledzy zwerbowali zalogę na powrót. I takiej załogi jeszcze na Ulyssesie nie było....
Obraz
 

Dołącz do załogi!!

Dołącz do ZałogiRejs śladami Wagnera
To nie tylko sposób uczczenia pamięci pierwszego Polaka, który opłynął świat. Ten rejs to także okazja do spełnienia marzeń o wielkiej przygodzie, okazja do poznania nowych ludzi i samego siebie.
Być może zrobiłeś już w życiu wszystko czego chciałeś, ale jeśli ciągle czujesz głód nowych przeżyć.
dołącz do nas!!

 


Śladami Wagnera i jego Zjaw
Artykuł opisujące wrażenia z rejsu na www.pearlharbor.pl

 

 

 

 

PRAXIS FÜR ANÄSTHESIOLOGIE & AMBULANTES OPERIEREN * SPEZIELLE SCHMERZTHERAPIE & AKUPUNKTUR