Jesteś tutaj

Strona główna

Droga na Fiji 19.09 – 25.09

Ruszyłem z pasatem a kończyłem przejście na Vitu Levu w ciszy morskiej wspierając się moim niezawodnym Yanmarem. Początek piękny, szybka żegluga na gładkiej prawie wodzie tego jeszcze nie było. Po drodze mija się samotną wyspę Niuau należąca do wysp Cooka, brak dobrego kotwicowiska nie zachęcił mnie do lądowania na niej. Jak są dobre warunki – trzeba płynąć. I jak czas pokazał miałem rację. Jestem umówiony z Lautoca z Michałem i jego bratem, którzy przylecą z Australii,  muszę być na czas. Aby dopłynąć na główną wyspę Vitu Levu należy przejść między mniejszymi wyspami zewnętrznymi oraz otaczającymi je rafami, których tu całkiem sporo, gdy się spojrzy na mapę robi to wrażenie. Teraz gdy od 2 dni wspieram się silnikiem a stale używam GPS z nowym szacunkiem patrzę pionierów tych wód, którzy nie tylko nie posiadali moich udogodnień ale nawet nie mieli map i były to  dla nich tereny nieznane.  Między wyspami Fiji płynął kapitan Bligh wraz z 18 ludźmi,gdy został w 1789 wysadzony z Bounty. Mimo, że brakowało mu wody i żywności nie odważył się wylądować na żadnej z wysp, ze względu na kwitnący tutaj kanibalizm.

 

Śladem po nim pozostały nazwy Bounty Passage czy Bligh Water. Czasami gdy doskwiera mi morze tak jak teraz ciszami i deszczami myślę o żeglarskich niewygodach z przeszłości i z miejsca mi przechodzi. Bligh na odkrytej , przeładowanej głodnymi  i spragnionymi  ludźmi po nieznanych wodach przepłynął 3600 mil z Polinezji na Timor.
W 1935 w Suva na Fiji zakończył swoje pierwsze przejście Pacyfiku Władysław Wagner, gdy jego Zjawę II podziurawiły świdraki. To się nazywa pech ale Władek Wagner wówczas 25 letni  nie załamał się i zbudował Zjawę III. Wspominam te przykłady dla siebie gdy tak jak teraz dręczą mnie różne kontuzje, tęsknota czy brak wiatru a współczesny, niecierpliwy człowiek rozmięka z lekka.
Póki co zero wiatru kolejne10 godzin posuwam się tylko dzięki niemu a przede mną do Lautoca ponad 100mil a na zmianę pogody się nie zanosi. Suva leży tylko 30 mil przede mną a paliwo się kończy. Wchodzimy do Suva i znowu w nocy. Kurs wg nabieżnika, niby wszystko wiadomo a emocje są. Już w porcie idę na dziób przygotować kotwicę, opuszczam ją do lini  wodnej i nagle całe 120metrów łańcucha do wody – winda nie była zablokowana. Ciemno, środek portu - pełna konsternacja do tego końcówka z liny nie pozwala windzie wciągać łańcuch do góry. Nieźle się spociłem ale udało się.
Trafiam na kotwicowisko kwarantanny i godzinie 0200 kotwica w dół, kolejne 630 mil za rufą. Rano okazało się,że miałem szczęście, że udało się wciągnąć  łańcuch bo rano okazało się, że winda nie działa. Nawet się nie zirytowałem – przywykłem. Przy wciąganiu 120 metrów łańcucha duży prąd stopił plastikowe elementy startera. Znowu udało się naprawić ale jak długo jeszcze?
Zapomniałem, że wczoraj tj 24.09.2012 o godzinie 0250, pozycja 17st56min S przekroczyłem 180 południk i od tego momentu jestem  na półkuli wschodniej. Teraz każda mila będzie zbliżała mnie do Bliskich.
Obraz
 
 
 
 

Dołącz do załogi!!

Dołącz do ZałogiRejs śladami Wagnera
To nie tylko sposób uczczenia pamięci pierwszego Polaka, który opłynął świat. Ten rejs to także okazja do spełnienia marzeń o wielkiej przygodzie, okazja do poznania nowych ludzi i samego siebie.
Być może zrobiłeś już w życiu wszystko czego chciałeś, ale jeśli ciągle czujesz głód nowych przeżyć.
dołącz do nas!!

 


Śladami Wagnera i jego Zjaw
Artykuł opisujące wrażenia z rejsu na www.pearlharbor.pl

 

 

 

 

PRAXIS FÜR ANÄSTHESIOLOGIE & AMBULANTES OPERIEREN * SPEZIELLE SCHMERZTHERAPIE & AKUPUNKTUR