Jesteś tutaj

Strona główna

Do Singapuru 29.04-7.06.2013

Puerto Galera jest  naturalnym portem,  w którym  hiszpańskie galeony chowały sie przed  częstymi na tych wodach tajfunami. Zatoka otoczona wyspami, daje duże poczucie bezpieczeństwa. Wokół mnóstwo plaż  i miejsc do nurkowania , zaliczam je  kolejno nie mogac się nasycić kolorami i ciszą , która panuje  pod wodą. Wszystko co darmowe jest najlepsze jak mawia  Ruda  Krautschneider więc z radością korzystam  z  Wi-fi  wysyłanego z  pobliskiego pensjonatu. Nie nudzę sie  czekając na załogę, która ma przylecieć za 3 tygodnie z Australii. Czas jest pojęciem względnym i zanim sie  spostrzegłem  witałem Antoniego z Iwoną co  przypomniało mi, że czas  jednak płynie i kolejne tygodnie mineły. Nowa załoga  jest żądna morza  więc już po dwóch dniach opuszczamy Puerto Galera.

 
Docelowy kierunek  to Singapur ale po drodze mnóstwo jest miejsc do odwiedzenia a do przeplyniecia około 1800 mil, co nie jest mało biorąc pod uwagę przeważające przeciwne i słabe wiatry.  Maj nie jest najlepszym miesiącem dla żeglugiw tych stronach. Jest to tzw.  okres przejściowy w którym kierunek monsunu z pólnocnego wschodu  zmienia sie na południowo zachodni. Pierwszy postój trafił sie na Apo Reef - najpiekniejszej rafie jaką widziałem podczas całej podróży. Dalej Wyspy: Busanga, Koron,Cabuluan, Palawan,Borneo i wreszcie Singapur. Żal było opuszczać Filipiny krainę uśmiechnietych i życzliwych ludzi ale z Singapuru mieliśmy rezerwację na lot do Ojczyzny. Żegluga była spokojna, przerywana tylko nocnymi burzami, które uzupełniał dżwięk silnika. Po tych morzach pływał Joseph Condrad  używając tylko żagli co dzisiaj trudno to sobie wyobrazić, gdyż współczesny człowieknie jest cierpliwy i kiepsko wytrzymuje bezruch  takoż wraz z zanikiem wiatru automatycznie startuje silnik. Z Polski Do Australii średnia Ulyssesa po ponad 20 tysiącach mil wynosiła 6 węzłów, teraz po przebyciu Morza Bismarka i Południowochińskiego znacznie spadła ale szybkośc przestała być dla mnie istotna. Zwykle codziennie kąpiemy sie w morzu schładzając głowy i ciała mimo, że woda ma 30 stopni Celsjusza.  Na szczęście  bywały dni gdy wiało przyzwoicie do 20 węzłów a  wtedy  mil ubywało a nastroje rosły.
 
Na Borneo odwiedziliśmy dwa kraje Malezję i Sułtanat Brunei. Różnica w poziomie życia w stosunku do Filipin nie do przeoczenia – ropa to potęga a Filipiny jej nie mają. Poszukiwanie Mariny w Kota Kinabalu  w malezyjskiej części Borneo zajęło trochę czasu gdyż  nie mieliśmy żadnych locji. Warto było jej jednak szukać gdyż marina okazała się piękną i luksusową z piećdziesięciometrowym basenem. Samo miasto prezentowało również okazale i nowocześnie. Żadnych slumsów i mnóstwo nowych samochodów. W  przeciwieństwie do Iwony i  Antoniego pozostałem wierny pierwszemu odruchowi serca : Filipinom , gdzie mimo biedy panuje niezwykła aura  bowiem  filipinczycy sa niezwykle przyjaznym narodem.
 
,,Bogaciej”, bogactwem opartym tylko na ropie naftowej jest w Sułtanacie Brunei. Piękne drogi, wybujała architektura i co dla mnie najważniejsze: litr paliwa  kosztuje 30 centów amerykańskich! Jedyny problem, że trzeba było to 600 litrów przywieźć w karnistrach pontonem  na jacht ale przy takiej cenie tankowaliśmy Ulyssesa  z uśmiechem. Podpłyneliśmy bliżej brzegu aby skrócić drogę dowozu co zaowocowało zabawną przygodą. Gdy rano rzucałem kotwicę, echosonda wskazywał 4,8m głębokości. Po południu, gdyw klubie odpoczywaliśmy po akcji, ktoś spytał dlaczego Uli jest  przechylony na  prawą burtę?  Zdziwiłem się trochę ale gdy spojrzałem wszystko stało się jasne - wyjątkowo duży odpływ uwięził go na półtaremetrowej  głebokości. Trudno żyć na tak pochylonym  jachcie a na pewno niemożliwe jest odpłynąć. O północy wraz z przypływem ,,Uli” stanął na nogi i  w niedzielę rano obraliśmy kurs na Singapur.
 
Z Brunei do Singapuru pozostalo 800 mil co w tych warunkach  wiatrowych zajęło 10 dni. W miarę jak zbliżaliśmy sie do Singapuru odnosiliśmy wrażenie, że wszystkie statki  świata tam płyna  lub tam już są. Ruch jak na Marszałkowskiej, świetnie  bylo to widac na AIS-sie.Sama nawigacja nie nastręczała problemów gdyż dzięki GPS wszystko stało sie proste.
 
Naszym celem była Marina Danga Bay w Malezji, na północ od Singapuru, musielismy wiec oplynąć Singapur, czego z powodu zmierzchu nie udało sie jednego dnia. Rzuciliśmy kotwicę wydawałoby sie w odpowiednim miejscu ale o czwartej nad ranem singapurski Coast Guard, nakazał nam przekotwiczenie. Następnego dnia 4.06.2013  o godzinie 1415 obłożylismy cumy przy keji w Danga Bay.  Tutaj Ulysses poczeka do września aby  kontynuować wyprawę.
 
 Moja wspaniała załoga Iwona z Tonym  polecieli do Polski 07.06, ja zostałem jeszcze dwa tygodnie aby upewnić sie,że mogęna 3 miesiące bezpiecznie zostawić Ulyssesa.
 
 

Dołącz do załogi!!

Dołącz do ZałogiRejs śladami Wagnera
To nie tylko sposób uczczenia pamięci pierwszego Polaka, który opłynął świat. Ten rejs to także okazja do spełnienia marzeń o wielkiej przygodzie, okazja do poznania nowych ludzi i samego siebie.
Być może zrobiłeś już w życiu wszystko czego chciałeś, ale jeśli ciągle czujesz głód nowych przeżyć.
dołącz do nas!!

 


Śladami Wagnera i jego Zjaw
Artykuł opisujące wrażenia z rejsu na www.pearlharbor.pl

 

 

 

 

PRAXIS FÜR ANÄSTHESIOLOGIE & AMBULANTES OPERIEREN * SPEZIELLE SCHMERZTHERAPIE & AKUPUNKTUR