Jesteś tutaj

Strona główna

Święta na końcu świata...

Poprosił mnie Andrzej Cieslik z Panoramy Leszczyńskiej, mojego rodzinnego miasta, abym napisał coś o Świętach w tropikach, znaczy jak spędzałem i jak zamierzam spędzić te święta.
Trudny temat gdyż nigdy za świętami specjalnie nie przepadałem raziło mnie nasze narodowego zadęcie i nuda. Boże Narodzenie w krajach tropikalnych gdzie nie ma pór roku i codziennie świeci słońce nie budzi takich emocji. Są lampki świąteczne na ulicach, handlowy hymn świąteczny ,,Jingle bell”w supermarketach i czapki Świętego Mikołaja, które przypominają co się wydarzyło w Betlejem.Ludzie nie biegają tak zaaferowani i przejęci jak Polsce. 
Nie słyszałem o 12 potrawach, o miejscu dla gościa, o workach z prezentami ale może za mało się interesowałem?
Nie mniej to będą moje czwarte święta poza krajem.
Święta daleko od domu przyjmuję zawsze z ambiwalentnymi uczuciami: tęsknotą za bliskimi i polskimi potrawami oraz z ulgą, że ominęły mnie przygotowania i związane z tym męskie poczucie bezużyteczności i związanej z tym winy.
Pierwsze Święta w trakcie rejsu spędziłem na Martynice w Zatoce Grande Anse z Mariuszem Zwierzyńskim, cóż rzeźbiliśmy coś z rybą, kapustą itp. Nawet zawyliśmy jakąś kolędę.
Miło było.
Drugie Święta zastały mnie z Mirkiem Siemiątkowskim i załogą backpakersów na San Blass.
Mirek wspaniale przygotował je kulinarnie w czym pomogły mu załogantki. Załoga była międzynarodowa były przedstawicielki Holandii, Anglii i Chin
Wspaniałą scenerię: szmaragdu wód, palm kokosowych dopełniał pięknie zastawiony stół i atmosfera podniosłej radości. Rozmowy o zwyczajach świątecznych dopełniały reszty.
Rano zaś żagle w górę i kierunek Cartegena.
Trzecie Święta to Papua Nowa Gwinea wyspa Utien na Luisiadach. Luisiady to spełnienie
Wyobrażeń i Oczekiwań wobec Pacyfiku. Serdeczni ludzie, nieskażona przyroda, brak prądu, silników spalinowych, telefonów, internetu. Nie ma już takich miejsc.
Spędziliśmy tam z Jurkiem Ptakiem tylko 2 tygodnie, nurkując, polując na rekiny,żółwie, langusty. Będąc na wyspie Panasia, która jest ogrodem dla Utien zaprzyjaźniliśmy się z szefem wioski Judą. Mieszkańcy wysp są chrześcijanami, nie wnikałem, którego wyznania bo na Pacyfiku można się w tym pogubić, odbyła się tam wielka walka o dusze mieszkańców wysp i teraz można tam spotkać wszystkie wyznania: katolickie, anglikańskie, adwentystów, świadków jehowy, mormonów itd, itd. Wspólnie pozbawiono tubylców korzeni dając im w zamian wiarę, której mimo starań nie do końca rozumieją. Na Samoa zachodnim gdzie jest około 140 tysięcy mieszkańców jest ponad 20 wyznań. Nie ma z tego powodu problemów. W niedziele wszyscy ubrani na biało wędrują do swojego kościoła.W rodzinach często się zdarza, że każdy jej członek należy do innego wyznania, to praktyczne, bo gdy przychodzą dary to każdy coś przyniesie do domu a przecież Bóg, podobno i tak jest jeden. Brałem udział w mszy metodystów gdzie zaprowadził mnie miejscowy przyjaciel. Kościół to zadaszony podest z ołtarzem i ławkami mury są niepotrzebne – powinno być przewiewnie. Atmosfera pełna radosnej powagi, dzieci nikomu nie przeszkadzają, śpiew jest radosny a znak pokoju przekazywany jest z uśmiechem.
Jako jedyny gość zostałem przedstawiony przez pastora i po raz pierwszy w życiu miałem szansę stanąć na ambonie aby pozdrowić wiernych z dalekiego katolickiego kraju. Po mszy Samoańczycy długo jeszcze stali przy kościele rozmawiając z sobą. 
Ale wracamy na Luisiady gdzie ze Zbyszkiem byliśmy gośćmi honorowymi wioski podczas świąt 2012 roku. Na placu wokół kaplicy rozłożyły się rodziny przynosząc jedzenie, po zmówieniu modlitwy i różnych przemowach oficjeli,również mojej, wszyscy zabrali się bez pośpiechu do jedzenia.
My jako goście siedzieliśmy ze starszyzną za stołem, na krzesłach.
Po wieczerzy rozpoczeły się śpiewy ale nie były to kolędy, po prostu mieszkańcy, którzy do południa odbywali próby wystąpili przed wioską. Tańce były skromne bowiem misjonarze wszelką zmysłowość skutecznie wytępili. Na wyspach nie pije się alkoholu, bo go po prostu nie ma. Było to niezwykle spokojne i miłe spotkanie wigilijne.
 
Czwarte święta spędzę w Tajlandii na wyspie Phuket. W połowie mieszkają tam wyznawcy Machometa a w połowie Buddy co nie nikomu nie przeszkadza. A świeta? Na pewno przygotują jakąś szopkę dla turystów. Światełka, sztuczne ognie a dziewczyny w barach ubiorą czerwone czapki Świętego Mikołaja. To co w Polsce jest świętością tu jest tylko interesem.
A ja ? Cóż, poczuję przemijającą nostalgię i zdwojoną tęsknotę za bliskimi zadowolając się lokalną kuchnią.
Zdrowych i Wesołych dla moich krajan z najpiękniejszego miasta na świecie LESZNA.

Dołącz do załogi!!

Dołącz do ZałogiRejs śladami Wagnera
To nie tylko sposób uczczenia pamięci pierwszego Polaka, który opłynął świat. Ten rejs to także okazja do spełnienia marzeń o wielkiej przygodzie, okazja do poznania nowych ludzi i samego siebie.
Być może zrobiłeś już w życiu wszystko czego chciałeś, ale jeśli ciągle czujesz głód nowych przeżyć.
dołącz do nas!!

 


Śladami Wagnera i jego Zjaw
Artykuł opisujące wrażenia z rejsu na www.pearlharbor.pl

 

 

 

 

PRAXIS FÜR ANÄSTHESIOLOGIE & AMBULANTES OPERIEREN * SPEZIELLE SCHMERZTHERAPIE & AKUPUNKTUR